ciche, martwe życie……

Martwa natura – swego czasu w holenderskich archiwach pojawił się termin właśnie ” ciche , martwe życie”…..

Co to takiego – jest to kompozycja składające się z kilku nieożywionych przedmiotów , które są oczywiście dobrane kompozycyjnie. Są to najczęściej owoce, kwiaty, przybory kuchenne , pieczywo, wino…..

Pierwsze martwe natury pojawiły się już w starożytności.

Obraz , na zdjeciu wyróżniającym namalowałam na podstawie starych , holenderskich obrazów . Kolory i ułożenie starałam się zachować , utrzymać w odcieniach tamtych czasów. Chyba mi się udało.

iDziurawiec z jabłkami

Ten drugi , który też namalowałam przed laty również zaliczyć można do obrazów kompozycji martwa natura.

Prawda , jest bardzo odmienny od pierwszego – żywy, kolorowy ………………….można napisać ciche , ale nie martwe życie.

A wy , jakie lubicie kompozycje , zestawy rzeczy zebranych do obrazów – w sumie jakie obrazy wolicie….poważnie i smutn , czy………………….

37 myśli na temat “ciche, martwe życie……

  1. Tak się zastanawiam i myślę, że najbardziej lubię takie, które do mnie w danej chwili przemawiają i które niosą ze sobą jakiś przekaz lub myśl przewodnią. Od dzieciństwa w moim domu jest obraz religijny, który jednocześnie zastanawiał mnie i przerażał. Patrzyłem się na niego wiele razy i dopiero jako nastolatek zrozumiałem, że przedstawia on baranka. Ten zwierzak mnie intrygował, bo wyglądał bardzo tajemniczo.
    Pozdrawiam w ten słoneczni i ciepły dzień września.

    1. O to ciekawy musi być ten obraz w Twoim domu. Jeżeli cię przerażał itd, a do tego religijny. To całkiem niecodzienne zestawienie pojęć w odcienie obrazu.

  2. Krysiu, obydwa obrazy mają w sobie to “coś”, są piękne. Bardziej odpowiada mi ten drugi, budzi uśmiech 🙂 Zdecydowanie wolę obrazy poprawiające nastrój.
    Słoneczka i uśmiechu 🙂

    1. Pewnie obrazy wesołe, kolorowe a do tego przedstawiające żywe rośliny są przyjemne w odbiorze. Aniu dziękuję za słoneczka o też ci je przesyłam.

  3. Lubie martwą naturę, bo trzeba oka artysty by wydobyć z przedmiotów to coś!
    Twoje obrazy są piękne, ten drugi mi bardziej bliski.
    Próbowałam takich zestawień z aparatem, bo malować nie umiem, ale kiepska ze mnie artystka…

  4. Wszystkie Krysiu zaprezentowane przez Ciebie obrazy mają “to coś”. Ja jestem wprawdzie historykiem z wykształcenia, ale historykiem sztuki – czasem z zamiłowania. I ta pamięć 😉 Pozdrawiam po aktywnym dniu – blisko sześć godzin na wyjeździe w Krakowie, a tu trzeba zrecenzować jeszcze na “czwartki z Windsorami” e book Andrew Marr “Prawdziwa Królowa. Elżbieta”. I coś ręcznie pisać. Prowadzę dziennik – pisany piórem na białej kartce – najlepsza terapia. Serdeczności Krysiu 🙂

  5. Jedyny obraz jaki wisiał w moim mieszkaniu, to był portret dziewczynki i chyba wolę obrazy z ludzmi niż martwą naturę.Zgadzam się z przedmówcami, że drugi obraz jest weselszy. Pozdrawiam serdecznie.

  6. Krysoiu mi oba obrazy się podobają i jeden drugi coś w sobie ma. W domu mam jeden obraz, który namalowała moja znajoma i są to kwiaty, a tak mam zdjęcia gór i wody. Gdyby miała wybierać to zdecydowanie wolę naure, żywe kolory bo sama takie zdjecia robie 🙂

    1. Witam Aniu. Dzięki za komentarz , no cóż pierwsza martwa natura ma kolory poważne. spokojne powiedziałabym dostojne , a drugi w drugim to są kolory takie wiosenne czyli pobudzające do życia. Chyba każdy woli obraz radosny i lekki, choć drugi ma też swoje zalety. Pozdrawiam

  7. Pięknie Ci wyszły obydwa obrazy, choć tak zupełnie różne. Jakie wolę? To już zależy od mojego nastroju. Dziś pobudzona do działania chcę oko zawiesić na czymś radosnym i bardziej przemawia do mnie drugi obraz. Jednak wiem, że przyjdą u mnie dni melancholii kiedy szczerze powiem, że bardziej rozumiem i kocham ten pierwszy 🙂

    1. O miło mi. Jesteś jedną z niewielu, a może jedyna która wybrała ten pierwszy obraz. Szczerze mówiąc, był trudniejszy w namalowaniu tj wydobyć i stworzyć takie kolory, rozprowadzić równo itd itd itd…

Dodaj komentarz