ciche, martwe życie……

Martwa natura – swego czasu w holenderskich archiwach pojawił się termin właśnie ” ciche , martwe życie”…..

Co to takiego – jest to kompozycja składające się z kilku nieożywionych przedmiotów , które są oczywiście dobrane kompozycyjnie. Są to najczęściej owoce, kwiaty, przybory kuchenne , pieczywo, wino…..

Pierwsze martwe natury pojawiły się już w starożytności.

Obraz , na zdjeciu wyróżniającym namalowałam na podstawie starych , holenderskich obrazów . Kolory i ułożenie starałam się zachować , utrzymać w odcieniach tamtych czasów. Chyba mi się udało.

iDziurawiec z jabłkami

Ten drugi , który też namalowałam przed laty również zaliczyć można do obrazów kompozycji martwa natura.

Prawda , jest bardzo odmienny od pierwszego – żywy, kolorowy ………………….można napisać ciche , ale nie martwe życie.

A wy , jakie lubicie kompozycje , zestawy rzeczy zebranych do obrazów – w sumie jakie obrazy wolicie….poważnie i smutn , czy………………….

27 myśli na temat “ciche, martwe życie……

  1. Tak się zastanawiam i myślę, że najbardziej lubię takie, które do mnie w danej chwili przemawiają i które niosą ze sobą jakiś przekaz lub myśl przewodnią. Od dzieciństwa w moim domu jest obraz religijny, który jednocześnie zastanawiał mnie i przerażał. Patrzyłem się na niego wiele razy i dopiero jako nastolatek zrozumiałem, że przedstawia on baranka. Ten zwierzak mnie intrygował, bo wyglądał bardzo tajemniczo.
    Pozdrawiam w ten słoneczni i ciepły dzień września.

    1. O to ciekawy musi być ten obraz w Twoim domu. Jeżeli cię przerażał itd, a do tego religijny. To całkiem niecodzienne zestawienie pojęć w odcienie obrazu.

  2. Krysiu, obydwa obrazy mają w sobie to “coś”, są piękne. Bardziej odpowiada mi ten drugi, budzi uśmiech 🙂 Zdecydowanie wolę obrazy poprawiające nastrój.
    Słoneczka i uśmiechu 🙂

    1. Pewnie obrazy wesołe, kolorowe a do tego przedstawiające żywe rośliny są przyjemne w odbiorze. Aniu dziękuję za słoneczka o też ci je przesyłam.

  3. Lubie martwą naturę, bo trzeba oka artysty by wydobyć z przedmiotów to coś!
    Twoje obrazy są piękne, ten drugi mi bardziej bliski.
    Próbowałam takich zestawień z aparatem, bo malować nie umiem, ale kiepska ze mnie artystka…

  4. Wszystkie Krysiu zaprezentowane przez Ciebie obrazy mają “to coś”. Ja jestem wprawdzie historykiem z wykształcenia, ale historykiem sztuki – czasem z zamiłowania. I ta pamięć 😉 Pozdrawiam po aktywnym dniu – blisko sześć godzin na wyjeździe w Krakowie, a tu trzeba zrecenzować jeszcze na “czwartki z Windsorami” e book Andrew Marr “Prawdziwa Królowa. Elżbieta”. I coś ręcznie pisać. Prowadzę dziennik – pisany piórem na białej kartce – najlepsza terapia. Serdeczności Krysiu 🙂

Dodaj komentarz