Autor Zbigniew Rychlicki.
Czy znacie taką legendę o placu trzech króli w Warszawie . Ja przeczytałam ją i byłam bardzo zaskoczona geneza powstania nazwy tego placu ( oczywiście czy tak było, czy nie było …kto to wie).
Przedstawiam pokrótce tę historię:
Plac trzech krzyży w Warszawie.
Przed wielu , wielu laty, kiedy jeszcze bór gęsty tu nad Wisłą szumiał, mieszkała wowym lesie , w starym zameczku, piękna panna . Była ona śliczna jak malowanie : złote włosy do kolan , oczy jak chabry, ząbki jak perły , usta jak korale , a w całej twarzy krew z mlekiem. Drugiej takiej nie było w całym kraju. Kiedy wiadomość o urodzie tej panny rozeszła się szeroko i daleko , zewsząd zjeżdżali rycerze , ubiegający się o jej rękę . Ale panna ta serce miała kamienne : żadnego z młodzieńców nie chciała pokochać i zamiast kogo uszczęśliwić , była tylko przyczyną gniewu i zazdrości.
Zdarzyło się , że trzej rodzeni bracia pokochali się w pannie i przyszło z tego powodu pomiędzy nimi do takiej kłótni i nienawiści , że przed samymi oknami nieczułej panny pozabijali się w pojedynku. Wtedy dopiero panna uznała swą winę i dla przebłagania Boga wstąpiła do klasztoru.
Trzech braci pochowano w lesie pod zameczkiem i każdemu z nich na grobie postawiono krzyż.
autor : Jadwiga Chrząszczewska , Jadwiga Warnkówna
Klechdy domowe -zebrala Hanna Kostyrko rok wyd. 1967
Krótka legenda , ale jakże treściwa, prawda.
Poniżej przedstawiam obraz polskiego malarza i prekursora impresjonizmu.

Może kiedyś słyszałam tę legendę, swojego czasu zapoznawałam się naprawdę z wieloma ale nawet jeśli to już ulotniła się z mojej pamięci. No cóż, toż nie wina kobietki, że taka ładna była ;).
Pewnie, młode dziewczę…. To i jej postawa niedojrzała.
Nie znałam tej legendy, dziękuję Krysiu 🙂 Obraz Podkowińskiego jest niezmiernie klimatyczny i urokliwy.
Jesiennie pozdrawiam 🌹
Prawda, szczerze mówiąc nie znałam tego obrazu. Teraz go bardzo polubiłam.
Legendy są super, nawet będąc dorosłą lubię zapoznawać się z legendami z odwiedzanych miejsc. Jednak pan marszałek Bieliński bardzo by się na tę legendę oburzył, wszak to on dostawił tu ten trzeci krzyż po wybudowaniu drogi do dwóch krzyży z drogi krzyżowej:) Rzeczywistość jest taka prozaiczna;)
Marszałek Franciszek Bielińska dbał o Warszawę, dużo dobrego zrobił. A może zrobił tak bo była taka legenda. Kto to wie.
Bywałam kiedyś na tym placu, gdy żyła ciotka mojego męża, ale legendy nie znałam.
W wielu legendach to albo nieszczęśliwa miłość, albo poszukiwanie skarbu, albo okrutny władca 🙂
O tak legendy dotyczą skarbów, pięknych księżniczek, wspaniałych i walecznych rycerzy…
Legendy są przepiękne Krysiu. Świetny post. Ja jestem też czasem regionalistą – i – zdradzę , iż me miasto ponoć założył (wówczas wioskę ;-)) Kazimierz Wielki. Polował w okolicznych borach. Których ślady pozostały. Ale tak naprawdę – patronimia – wskazuje na Kazimierza Odnowiciela. Pozdrawiam po zalatanym piątku – z biegania zrezygnowałem, ale mam niezły trening każdego dnia – 39 minut na zakupach z rana, wcześniej kilka godzin sprzątania, potem 128 minut cmentarz. Odległy, na drugim krańcu miasteczka. Zapraszam do siebie – mamy być uzdrowiskiem ;-). Zaś co do “Klechd domowych” – niegdyś chyba je czytałem.
Witam, witam. Zabiegany, zalatany jesteś a mimo znalazłeś trochę czasu na mój wpis i komentarz. Dzięki.
Nie bardzo do mnie trafia transpozycja pierwotnej nazwy (jeśli taka była) Placu Trzech Króli na Trzech Krzyży, chyba że chodziło o uhonorowanie ofiar.
W Olsztynie Plac Trzech Krzyży jest w miejscu pochówku setek ofiar, jeśli nie tysięcy ofiar epidemii dżumy – ponoć 2 tysiące mieszkańców, która nawiedziła – “nawiedzenie” to chyba złe określenie na zarazę – Olsztyn w latach 1710-1711.
Witam, witam. Na końcu legendy jest wzmianka, że na grobach tych królewiczów postawiono trzy krzyże i to one są symbolem, czy one określiły nazwę tego placu. Pozdrawiam
Nie znałam tej legendy. Dziękuję Ci bardzo 🙂
Królowa , cieszę się , że Ci się spodobała.
Lubię to miejsce, dobrze mi się kojarzy.
Witam i pozdrawiam.
Ciekawa legenda, nie znałam jej wcześniej. Obraz bardzo klimatyczny.
Witam, obraz Podkowinskiego jest przepiękny.
Lubię legendy i staram się je wyszukiwać nawet tu w Norwegii 🙂 w każdej legendzie jest krztyna prawdy… kto to wie 🙂
Tej nie zlałam i miko że i niej wspominasz Krysiu 🙂
Pozdrawiam jesiennie 🙂
Witam, legendy w nich na pewno jest krztyna prawdy albo i nie. Kto to wie.
Nie znałam tej legendy, zatem chętnie się zapoznałam- dziękuję🤗
Obraz piękny😀
Serdeczności zostawiam🍁🍂🍀😊
Witam, witam. Okazuje się, że Warszawa ma pełno podobnych legend. Pozdrawiam
Znowu dowiedziałam się u Ciebie czegoś nowego 🙂
Cieszę się. Pozdrawiam.
Bez legend miasta byłyby uboższe, dlatego szukam w każdym miejscu, gdzie jestem, skoro wiadomo, że w każdej legendzie jest źdźbło prawdy…
Impresjonistów, w tym Podkowińskiego uwielbiam 🙂
Serdeczności zasyłam
Legendy tworzą historię miejsc, miast, regionów….
Ależ smutna historia!!!
Tak bardzo smutna.
Nigdy wcześniej tej legendy nie słyszałam 😀 Jak zwykle, wszystko zaczęło się od pięknej dziewczyny.
Jak zwykle piękna dziewczyna to początek kłopotów. 🍎🙃😮
Uwielbiam czytac legendy, zawsze mnie fascynowaly i fascynuja – i nie wazne ze to tylko pol prawdy 🙂 . Ta legende znam akurat z kolka literackiego Krysiu. Szkoda panienki, szkoda i mlodzianow.
Usciski z Krakowa Kochana, duzo zdrowka na ten dziwny czas.
O Kraków też posiada mnóstwo legend- są przepiękne i bogate w różne smoki, węże…