Odcienie optymizmu

Archiwum : obraz ( wykonany farbami akrylowymi) 30x 25 cm

Lubię przyglądać się temu zachodowi słońca , czuję wtedy przypływ optymizmu.

Optymista to człowiek, który podchodzi do życia i jego spraw w zdecydowanie pozytywny sposób. Widzi raczej szklankę do połowy pełną niż do połowy pustą.

  • to definicja optymisty

cechy charakteryzujące optymistów.

  1. rzadko bywają zdziwieni faktem występowania trudnośći
  2. gotowi sa przyjąć częściowe rozwiazanie – optymiści są ludźmi czynu. Kiedy pojawiają się trudności nie czekają i próbują , chociaż częściowo ,poradzić sobie samemu.
  3. wierzą, że sami decydują o swojej przyszłości – jakaś wenętrzna motywacja daje im siłę do pokonywania problemów.
  4. zaczynają wszystko od początku – jest do tego potrzebna energia …skąd ją brać . T rzeba: przebywać z ludźmi pełnymi nadziei, należy zmieniać swoje przyzwyczjenia, troszczyć się o pokarm duchowy, należy poszerzać krag swoich znajomych.
  5. nie dopuszczają do siebie czarnych myśli …tzn kontrola czarnych myśli, sprawdzić trzeba czy twe automatyczne myśli są naprawdę Twoje, nie trzeba tragozować , wyszukiwać tego co negatywne, nie wolno uogólniać, a przede wszyskim zauważaj pozytywne aspekty wydarzeń.
  6. wykorzystują wyobraźnię chcąc odnieść sukces
  7. są radośni nawet wtedy gdy nie sprzyja im szczęście
  8. lubią powtarzać dobrą wiadomość
  9. akceptują to, czego nie mogą zmienić

jeszcze

  1. rozwijają w sobie wdzięczność
  2. przekonani sa o nieograniczonych możliwościach własnego rozwoju
  3. wnoszą miłość w otaczający świat.

fragmenty książki “Potęga optymizmu” autor Alan Loy McGinnis

Te ostatnie trzy punkty są dla mnie problematyczne………..a wy co myślicie o tych punktach…….

Z nastawieniem do świata , ludzi ściśle związane jest najbliższe otoczenia każdego z nas . Oczywiście nie najważniejsze, ale…………..kolory pomieszczeń , kwiatów nas otaczających wpływają na nasze nastroje, nastawienie do świata.

Takie kolory jak „miodowa pokusa”, „deser jeżynowy” oraz „wiosenna koniczyna” to nowe nazwy znanych ,wiosennych , radosnych ….optymistycznych kolorów. Kolory przynoszące ukojenie oczom , nerwom.

Kwitnące ogrody, sady i łąki, wypełnione po brzegi żywymi, nasyconymi odcieniamii czarującymi zapachami, mogą posłużyć jako doskonała inspiracja do stworzenia pozytywnie oddziałującego na nasz nastrój zestawów kolorystycznych. Zaczerpnięte z przyrody kolory w naturalny sposób korzystnie wpływają na samopoczucie – łagodzą stres, przynoszą optymizm i energię do działania. Kolory pozwalają kreować wnętrza mieszkań pełne ciepła i radości.

i tak

( oczywiście w wielkim skrócie).

ŻÓŁTY – ten kolor kojarzy się najbardziej optymistycznie.

W pokojach z żółtymi ścianami czujemy się swobodnie i rześko. Jest doskonałym kolorem do pokojów do nauki, ponieważ wzmaga koncentrację, zmysł dobrej organizacji i szybkiego zapamiętywania

POMARAŃCZOWY – jest optymistyczny, pobudza do działania, energetyzu.

Podobno świetnie sprawdza się w miejscach takich jak kuchnia czy jadalnia, ponieważ wzmaga wydzielanie soków żołądkowych

ZIELONY – powoduje uczucie bezpieczeństwa i spokoju.

Mimo, że jest rześki i wygląda pobudzająco, niewskazany jest dla osób, które szybko się łatwo się nudzą i szybko opadają z sił.

Zielony to kolor neutralny, ale mówi się, że zwiększa łatwość podejmowania decyzji.

A wy w jakim kolorze najlepiej się czujecie.

38 myśli na temat “Odcienie optymizmu

  1. Jestem typową optymistką, wszystkie punkty zgadzają się w moim przypadku. Nie ględzę, nie narzekam, nie ma we mnie malkontenctwa 🙂
    Patrzę na świat i ludzi z radością, nie krytykuję ( chociaż śmiało wyrażam swoje zdanie, ale zawsze tak, aby nie urazić)
    Uśmiecham się …
    Piękny wpis Krysiu!
    Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli 🙂

    1. No tak, ale są w życiu człowieka okresy, że trzeba sobie “poprawiać nastrój” (jak ostnie pół roku. W takich okresach pomagają kolory, śpiew ptaków…. M

  2. Nie wiem czy jestem optymistką, przynajmniej wedle powyższych definicji, może lepiej powiedzieć, że staram się być.
    Kiedyś lubiłam kolorowe ściany i bardzo kolorowe pomieszczenia, teraz wolę stonowane, kremowo-bezowe z kolorowymi akcentami.
    Pozytywnie działają na mnie rośliny w mieszkaniu, kolorowe poduchy, gra światła.
    W każdym razie pomieszczenie musi być przytulne, nie biegnę za trendami, lubię swojskie klimaty, ale bez przeładowania ozdobami.
    Dziwne nazwy dla kolorów farb np. wywołują uśmiech…kto je wymyśla?

    1. Ja też staram się być optymistką, podobno jestem. Rośliny w mieszkaniu są przepiękne, rozjaśniają, rozświetlają pokoje. A co do nowych nazw kolorów czyż nie są szalenie trafne. Mi się podobają.

  3. Te ostatnie trzy punkty dla mnie też dyskusyjne, poza tym od dawna uważam się za optymistkę i z opisem pana McGinnisa też się to zgadza. Jednak ściany w domu mają być białe, wszędzie, i w kuchni i w przedpokoju. W łazience mam pomaranczowo beżowo brązowo, jeszcze po poprzednich właścicielach, muszę to znosić, choć bardzo nie lubię i jedynie to pomieszczenie nie jest “moje”. Jednak oprócz koloru nie ma żadnego innego powodu, żeby łazienkę remontować, więc tak zostało. Natomiast bardzo lubię kolor w ubraniach i tym mój optymizm też się wyraża, niebieskie buty, pomarańczowa spódnica, żółty żakiet, różowy płaszcz (oczywiście nie wszystko naraz,:), takich rzeczy nie brakuje w mojej szafie.

    1. Cieszę się, że nie jestem sama w odbiorze tych trzech ostatnich punktów. Czytajac każdy jakby porównuję ze swoimi odczuciami, myślami. Kolory w mieszkaniu też jest to duży problem czy biały (dużo roślin ) czy kolorowe ściany. W ubiorze tez lubie dużo barwnych części ubrania i chociaż zawsze sobie obiecuje nosić szarości… Jakoś mi to nie wychodzi.

    2. To zdecydowanie cechy mojego męża , a ze mną jest różnie , ale kiedyś mielsimy u syna żółty kolor w pokoju, taki jaskrawo żółty i faktycznie dobrze na nas działał. Od jakiegoś czasu kolory mamy zdecydowanie skandynawskie jak i cale wyposażenie, ale dla przełamania kwiatów w domu mam dużo kwiatów i zielonych i dużo kolorowych 🙂
      Krysiu super wpis 🙂
      Pozdrawiam z deszczowej juz Norwegii…

  4. Jestem urodzoną fatalistką, ale… od lat pracuję świadomie nad sobą i uważam, że chwilami zbliżam się do optymizmu, choć drogę jeszcze długą przed sobą widzę. Lepsze to niż nic 🙂 Krysiu, a ściany białe w domu, ewentualnie dodatek drewna a reszta – w zależności od nastroju. W ubraniach od dawna królują wszystkie odcienie “niebieskości” (dżinsowej), podobno to zresztą kolor Byka… Buziaki!

    1. No co ty, na pewno nie jesteś całkowita fatalistką… Czytaj Twoje wpisy mam zupełnie inne wrażenie. Lepiej jest myśleć, że choć ciut ciut jest się optymistką, niż nazywać się fatalistką.

      1. Krysiu, ja się fatalistką urodziłam lecz już nie jestem! Powiem Ci, że bardzo pomogły mi różne mądre książki, szczególnie Louise Hay “Możesz uzdrowić swoje życie”, potem różne inne też, ale ta szczególnie. Teraz już jestem zupełnie inna niż dawniej, i zdecydowanie dążę do optymizmu 🙂

  5. Bardzo lubię różne żółcie i pomarańcze…
    Zielony jako kolor nadziei też jest mój.
    A książkę “Potęga optymizmu” koniecznie muszę przeczytać…
    Optymistą łatwo być w teorii a trudniej w praktyce.
    Pozdrawiam serdecznie

  6. Mysle Krystynko, ze bycia optymista trzeba sie nauczyc, a najlepszym w tej dziedzinie nauczycielem jest samo zycie. I mysle tez, ze im wiecej kopniakow od zycia otrzymasz, tym bardziej cenisz sobie dobro, jakie Cie w zyciu spotyka i tym wiecej optymizmu w sercu. Wyrazam te mysl na podstawie wlasnego zyciowego doswiadczenia. Masz racje, otoczenie i to wszystko, co wokol nas, koloryt, zapach, wplywaja na nasze postrzeganie, na nasze odczucia, na nasz optymizm. Piekny jest Twoj obraz i piekny felieton o usmiechu do zycia. Serdecznie Cie pozdrawiam 🙂

    1. Tak.. Uśmiech do życia jest ważny, przekonanie, że się da radę, jutro będzie lepiej, kolory i kwiaty wokół nas…. To wszystko jest ważne, aby pokonać trudności. To wszystko jest ważne szczególnie w ostatnim trudnym okresie dla nas wszystkich. Dzięki za pochwałę. Pozdrawiam

    2. Ciągle uczę się być optymistką!!! Wiele we mnie rozterek, które tłamszą mój umysł.
      Lubię te soczyste kolory, o których piszesz!!! Zielony to oczywiście mój ulubiony, ale pomarańcz i żółty, też dobrze mi się kojarzą :).

  7. Ja jestem optymistką od zawsze – czasem to bywa kłopotliwe, ale finalnie chyba żyje się łatwiej. Co do kolorów we wnętrzach,. nasz świat jest tak przebodźcowany wszystkim, że ja wolę stonowane szarości z subtelnym dodatkiem jakiegoś jednego wyraźnego koloru – u mnie w salonie jest to fiolet, u juniora czerwień, w łazience czerń, a w moim gabinecie turkus.

    1. Bycie optymistką to kłopotliwe to kłopotliwe….. Jak dobrze się zastonowie to się zgodzę. Widać z tego, że przywiązujesz wagę do koloru to dużo.

Dodaj komentarz