Zioła, żiółka……………

Kwiat dziurawca – namalowane przez Krystynę : archiwum – obraz olejny wymiary 43×43 cm

Fitoterapia – lecznicza moc ziół

Ziołolecznictwo czy fitoterapia ma nam naprawdę sporo do zaoferowania. Umiejętne wykorzystywanie leczniczego działania określonych roślin może przynosić znaczne korzyści dla zdrowia, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy borykamy się z wieloma chorobami cywilizacyjnymi i nadmiernym spożyciem leków syntetycznych.

Nie chcę podawać wskazówek jak stosować zioła , ale zachęcić do ich stosowania.

Zawarte w roślinach substancje czynne dały przecież początek wielu lekom.

Warto sięgnąć do historii

  • Hipokrates – lekarz ze starożytnej Grecji, sklasyfikowała 455 roślin leczniczych, pisząc rozprawy dotyczące ich stosowania.
  • Pedanios Dioskurydes – lekarz, farmaceuta i botanik grecki, przyczynił się do stworzenia kompendium sześciuset leków “De materia medica” – dzieła, w którym zawarte zostały cenne informacje o znaczeniu i wykorzystywaniu roślin leczniczych.

XVI – XIX w – dzieła wydawane drukiem , były to popularne encyklopedie botaniczno-medyczne, zwane zielnikami lub herbarzami ( łac. herbo-ziele). W 1532 zostyał wydany Zielnik Polski Szymona z Łowicza.

XVI powstały dzieła zwane Ogrodami Zdrowia .

XVII – kolejne dzieło Herbarz Polski Doctora Marcina z Urzędowa – Kraków 1595 r

W 1613 r Zielnik Szymona Syreńskiego.

trochę historii współczesnej……

Leki roślinne były popularne w Europie i Stanach Zjednoczonych do lat 30. XX w. Później dzięki rozwojowi chemii możliwe stało się szersze zastosowanie leków syntetycznych.

Po jakimś czasie zaczęto jednak dostrzegać ich wady, takie jak niepożądane skutki uboczne, które mogą ujawniać się dopiero po wielu latach zażywania, zmienna skuteczność , a także to … w pogoni za szybką kuracją zagubiony jest pacjent.

Skłoniło to ludzi do ponownego zainteresowania się dawnymi metodami leczenia, dzięki czemu od początku lat 90. ubiegłego wieku obserwujemy odrodzenie fitoterapii. Semantyczny zwrot ” leczenie choroby” zastąpiło po prostu lecznie pacjenta. Poza tym dołączona do tego potężna machina marketingowa sprawiło , że chemiczne farmaceutyki zniechęciły do siebie wielu ludzi. Ożyło zainteresowanie lekami ziołowymi.

Obecnie ziołolecznictwo łączy solidną wiedzę z humanistycznym całościowym traktowaniem człowieka i otaczającej go natury.

I tak :

Wiedza medyczna precyzyjnie określa ich stosowanie , naukowcy wyjaśniają działanie ziół w świetle najnowszych badań , a praktycy znajdują dla nich coraz nowsze zastosowanie.

Czyli powrót do ziół …………

WAŻNE :
Zioła – wolno działają , nie wprowadzają drastycznych zmian w ustroju człowieka. Ratują jedną część ciała nie szkodzą innym. Zioło w zasadzie nie przynoszą skutkow ubocznych , bowiem niepożądana substancja w nich małym stężeniu i chory organizm łatwo się ich pozbywa.

Zioła leczą wszystkie miejsca chore , a nie tylko te, które właśnie objawiły swój zły stan bólem lub niesprawnością.

Zioła wzmacniaja układ odpornośniowy i zwiększają witalność całego organizmu .

Zioła są tanie i dostępne dla wszystkich.

Zioła uczą szacunku do przyrody , pomagają dostrzec jej piękno .

Zarówno zbiór ziół z natury i uprawa w ogrodzie są okazją do wypoczynku i kontenplacji.

Nie wiem czy wszystkie zalety ziół wymieniłam, ale chyba najważniejsze…………

Zioła towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów . Początkowo były składnikiem diety, z czasem dostrzeżono ich dodatkowe działanie.

W krajach takich jak Chiny czy Japonia wiedza o ziołolecznictwie przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.

W medycynie Dalekiego Wschodu lekarze po dziś dzień uważają, że wiele chorób można wyleczyć roślinami leczniczymi.

Już w pierwszych zapiskach egipskich , sumeryjskich i choińskich pojawiają się nazwy ziół , a nawet wskazówki do ich użycia. Początkowo poszczególnym gatunkom przypisywano właściwości lecznicze w sposób dość przypadkowy , intuicyjny. Wierzono na przykład , że dana roślina działa na organ , którego wygląd zbliżony jest do kształtu liści i kwiatów

np sercowaty liść serdecznika działać miał na serce, fasola leczyć nerki…..

Na Wschodzie do leków ziołowych zalicza się nie tylko rośliny (w tym przyprawy), ale także substancje pochodzenia mineralnego i zwierzęcego (np. sproszkowane perły, skórę węża).
Wiedza o ziołach, stanowiąca podstawę chińskiej medycyny, zsumowana została w II w. w księdze znanej jako „Kanon Materia Medica”, stanowiącej swoistą biblię ziołolecznictwa. Jej podstawę, jak w każdej terapii chińskiej, stanowi teoria Pięciu Elementów oraz teoria przenikania się yin i yang. Chińscy lekarze wierzą, że zioła mają moc przywracania równowagi między tymi siłami. Ze względu na właściwości dzielą oni zioła na cztery grupy: silnie oziębiające, oziębiające, rozgrzewające i silnie rozgrzewające. Zimno i chłód są w sferze yin, podczas gdy ciepło i gorąco należą do sfery yang. Efekt leczniczy każdego zioła jest więc rozumiany jako zimny, chłodny, ciepły lub gorący.

O tym można by dużo pisać i nie wiem czy wszystko bym przekazała ,ale może choć trochę zachęciłam was do zgłębienia tego tematu…….

38 myśli na temat “Zioła, żiółka……………

  1. Kocham zioła, wykorzystuję je w kuchni i apteczce. I bardzo mnie cieszy fakt, że nastąpił tak wyaźny trend powrotu do natury na wielu płaszczyznach właściwie…
    Pozdrawiam cieplutko, życzę dobrego tygodnia…

  2. Trochę o historii ziołolecznictwa poczytałam , gdy mój syn pisał prace licencjacka o aplikacjach do rozpoznawania roślin.
    Zioła mają wielka moc, ale mogą też zaszkodzić.
    Osobiście nie mam cierpliwości do zbierania, suszenia itd. no i wiedzy tajemnej potrzeba.
    Raczej kupuję gotowe herbatki z Herbapolu.

  3. Sadzę, sieję, mam, stosuję ziółka przeróżne- na zdrowie i dla smaku:)
    Pozdrawiam słonecznie w pierwszym dniu czerwca:)

  4. Ciągle sobie obiecuję, że będe miała ziółka na balkonie i jakos ciągle nie mam. W środę mam dzien wolny, wybieram się po podpórki do pomidorów, to może wreszcie sobie coś kupię! 🙂

    1. Zachęcam….. I zapach jest piękny na balkonie i wyglądają super, oczywiście zawsze pod ręką jako dodatek do potraw. Super

    1. No oczywiście nie tak na hura wszystkie zioła naraz, ale tak po trochu po zaznajomieniu się z wiadomościami na ich temat.

    1. Wszędzie teraz pełno na ten temat różnych wiadomosci. Warto poczytać, no ale przecież kyo jak kto ale ty na pewno lubisz czytać.

  5. Mnie nawet nie musiałaś zachęcać 😀 Do ziół i w ogóle do natury ciągnęło mnie od zawsze, ale dopiero przeprowadzka na wieś dała mi pełnię szczęścia. teraz mam ogromną ilość ziół pod nosem i już rozpoczęłam suszenie pokrzywy 🙂 Niechcący się z Tobą zsynchronizowałam, bo akurat przygotowuję ziołowy wpis na Plantację magicznych myśli. Zioła działają wolno, a my dzisiaj potrzebujemy szybko, już – tak się przyzwyczailiśmy. Zamiast zwykłej herbaty codziennie parzę sobie różne ziółka: tymianek, skrzyp, pokrzywę, lipę, melisę i wiele innych, i tak od kilku lat. Muszę przyznać, że bardziej smakują mi ziółka niż herbata.

    1. Muszę poczytać co tam ciekawego będzie o ziołach w Twoim wpisie. Zioła nie od dziś są zamiennikiem lekarstw, a może lekarstwa są zamiennikiem ziół.

  6. Kiedyś pracowałam w sklepie zielarskim, ale przed tym faktem przez miesiąc siedziałam w Poznaniu na kursie właśnie w tym temacie! Wprawdzie dużo z tej wiedzy mi wyparowało, ale nadal ziół używam, zwłaszcza w postaci naparów herbatek przeróżnych! Mam też to szczęście, że mieszkam na wsi, na granicy z lasami, i nie mam kłopotu ze zbiorami.

  7. Od wieków ludzie pomagają sobie ziołami więc warto stosować. Bardzo mądry temat poruszyłaś.
    Krysiu, po wyświetleniu Twojej strony mam komunikat “Niebezpieczna”, może sprawdź sobie co się dzieje, bo może jakiś wirus się wdał. Miłego dnia, serdecznie pozdrawiam…

  8. Witaj Krysiu 🙂 piękny obraz i robi wrażenie 🙂
    Ostatnio zioła wracają do łask i ludzie bardzo często o nich mówią i piszą. My też dorośliśmy do ich uprawiania i mamy całkiem spory ogródek różnych ziółek 🙂

  9. Ja mam pełno ziół, ale w saszetkach. Suplementuję się nimi. Mam miętę, morwę, pokrzywę, szałwię, i multum innych ziołowych herbatek. Moją klasę w LO traktowano jak biologiczno – chemiczną. Pozdrawiam znad kubka bezkofeinowej kawy Krysiu 🙂

  10. Poważnie zaczęłam traktować ziołolecznictwo kiedy mój syn został wyleczony z bakterii Coli przez Ojców Bonifratrów. Dzięki mojej matce, która zaprowadziła go parę lat później do zielarzy-lekarzy mongolskich, leczyłam jego i siebie, przepisywanymi przez nich specyfikami. Nie znam się na ziołach, nie potrafiłabym ich zbierać, ale mam w domu skrzyp,pokrzywę, melisę oraz dziurawiec, który pomaga mi w dolegliwościach jelitowych bardziej niż “Stoperan”. Pozdrawiam i życzę aby nawet zioła jako leki nie były Ci potrzebne, bo zdrowie świetne. Uściski.

    1. Dziękuję. Narazie zdrowie am, oprócz jakiś niewielkich dolegliwości. Opisałaś naprawdę ciekawe przypadki. Zapamiętam.

Dodaj komentarz