Czarcie głazy czy kamienie narzutowe……

Diabelskie kamieniediable kamienieczarcie głazy – kamienie narzutowe  przywleczone przez lądolód ze Skandynawii głównie do północnej części Polski. Niekiedy nazwa ta używana jest również w odniesieniu do osobliwych wystąpień skalnych pochodzenia innego niż lodowcowe

czyli

Obszary północnej i środkowej Polski pokryte są tworami polodowcowymi – składają się na nie głazy, żwirowiska, piaski,mułki, różne.

Obok całkowicie zwietrzałych skał moreny zawierają też materiał grubszy – zaokrąglone bryły i wielkie bloki często o objętości wielu metrów sześciennych. Część z nich uległa zniszczeniu, jednak te utworzone ze skał odporniejszych zachowały się do naszych czasów.

Każdy wie

– skąd się wzięły kamienie narzutowe na mazowieckich polach-

przyniósł je oczywiście czwartorzędowy lądolód ze Skandynawii.

Ale problem ten nie był jasny dla geologów aż do lat 70. XIX wieku.

Kiedyś ………

  • Lud prosty ziem polskich tłumaczył sobie owe wielkie, porzucone kamienie działalnością diabelską. Mnóstwo legend opowiada, jak to chciał czart cisnąć głazem w jakiś kościół czy wieś, ale na szczęście upuścił go obok, bo kur zapiał. Niekiedy głaz bywa jednak też skamieniałą pastereczką, albo jakąś inną dziewicą, albo rycerzem, albo miejscem baśniowym.
  • Stanisław Staszic, ojciec polskiej geologii, w dziele „O ziemiorodztwie Karpatow i innych gor i rownin Polski” (1815) poświęca nieco uwagi „głazom runionym”. Sądzi błędnie, że to granity z Wołynia i Ukrainy zostały jakimsiś gwałtownym pędem wód na północ uderzone, rozbite i na północ zniesione.

To, że głazy przywędrowały, czy może zabłądziły (stąd też nazwa: głazy eratyczne lub eratyki), ze Skandynawii, było jednak dla geologów już wkrótce oczywiste. Piękną nazwę block erratiques wprowadził francuski geolog Alexandre Brongniart (1770-1847).

Jerzy Bogumił Pusch (1790-1846) opisuje już dokładnie skąd przybyły do Polski owe głazy, dokąd sięga ich rozprzestrzenienie, jak wysoko się znajdują nad poziomem morza (Pusch, 1836).

Głazy narzutowe są elementem polskiego krajobrazu. Około tysiąca z nich jest chronione jako pomniki przyrody. Na północy kraju głazy i głazowiska są liczne i jest to tu jedyny lokalny materiał kamienny. Mniejsze głazy (takie jakie udźwignie człowiek) są tam od wieków wykorzystywane jako materiał murów (zwykle bez kamieniarskiej obróbki). Małe kamienie – w całej Polsce – jako materiał brukarski (kocie łby).

Im dalej na południe kraju głazy narzutowe są rzadsze i cenniejsze dla nauki. Ani ochrona prawna, ani inwentaryzacja nie zapobiega, niestety, utylitarnemu wykorzystywaniu dużych, pomnikowych głazów. Już Siemiradzki (1882) pisał: Z żalem zaznaczyć wypada, że zabytki te, nader cenne dla geologa, starannie są u nas niszczone /…/. Na budowę mostów kolejowych mnóstwo ich niezliczone zużyto. W prowincyjach nadbałtyckich rząd wziął większe głazy w swoją opiekę – są one policzone, a większe nad 9 stóp [2,7 m – przyp. J.G.] średnicy oznaczone na mapach na skutek odezwy generała Helmersena. Estończyk Gregor von Helmersen (1803-1885) był geologiem, pierwszym dyrektorem rosyjskiej służby geologicznej i jednym z prekursorów ochrony przyrody nieożywionej.

Największym głazem narzutowym na świecie jest prawdopodobnie głaz Lewiatan w Parku Narodowym w Mount Buffalo  w Australii.

Największym głazem narzutowym Europy jest prawdopodobnie głaz Ehalkivi ( blask słońca) na bałtyckim wybrzeżu Estonii, granit pegmatytowy o obwodzie ok. 50 m i objętości ok. 980 m³. Wybrzeże Estonii jest w ogóle największym skupieniem głazów w Europie.

———————————————————————–

Można spotkać je w Centrum Warszawy – Skwer Małkowskich

Skwer znajduję się między ulicą Puławską i Okolską, od strony Puławskiej są rozmieszczone Głazy Narzutowe – pomniki przyrody. Skwer nosi nazwę Państwa Olgi i Andrzeja Małkowskich – założycieli polskiego harcerstwa.

Z racji położenia przy ul. Puławskiej, dojazd jest bardzo wygodny, można przyjechać tramwajem lub autobusem z Centrum. Jeśli masz ochotę zorganizować sobie piknik, w pobliżu jest warzywniak, a miejsce bardzo ustronne więc warto zaopatrzyć się tam i spokojnie zrelaksować na skwerku.

A poza tym w Polsce można spotkać :

Największy kamień diabelski, o obwodzie 20 m, wysokości 3,5 m i długości 7 m, znajduje się w pobliżu Odargowa w powiecie puckim. Żeby nie było wątpliwości co do jego pochodzenia …………

diabeł pozostawił na nim pięć wyżłobień: ślady swoich pazurów.

Drugim co do wielkości jest głaz nad Jeziorem Kamiennym w powiecie kartuskim.

Kamień ma 17 m obwodu , 5 m długości, 4,5m szerokości i 9 m wysokości. Szczelina widoczna na nim jest śladem łańcucha, którym przewiązywał go diabeł rzucając ze złości w jezioro. Gniew diabła spowodowany był nieudaną transakcją. Miał on wysuszyć jezioro, a w zamian otrzymać od kontrahenta duszę. Diabeł jednak nie zdołał wykonać zadania.

Kolejne kamienie diabelskie znajdują się:

  • koło Świecina (nieopodal „Bożejstopki”)
  • koło Brodnicy Górnej (nad jeziorem Ostrzyckim)koło Owśnicy.

Na owśnickim głazie znajduje się krzyż. Służył on do płoszenia czarownic, które wyprawiały w tym miejscu harce.

  • koło Brodnicy Górnej (nad jeziorem Ostrzyckim)

Inne głazy zwane diabelskimi:

  • w okolicach Nowego Dworu Wejherowskiego,
  • w okolicach wsi Starzyno,
  • w obrębie zachodnich Kaszub pod Studzienicami.

Głazy te są zarejestrowane i chronione prawem jako pomniki przyrody. Nie wolno ich uszkadzać ani przemieszczać.

Zgłębiając ten temat sama byłam zaskoczona jak dużo można wyczytać, dowiedzieć się na temat KAMIENI NARZUTOWYCH.

Okazuje się , że jest to ogromny, przysłowiowy “worek” bez dna.

28 myśli na temat “Czarcie głazy czy kamienie narzutowe……

  1. I w moim małym miasteczku Krysiu były takie głazy narzutowe. Ale sąsiednia gmina się o nie upomniała. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam na me blogi 🙂

  2. Bardzo ciekawe informacje.
    Wiele podobnych głazów widujemy na wycieczkach, nie wszystkie aż tak wielkie, ale trafiają się czasem w lasach na ścieżkach dydaktycznych.
    Aby zainstalować podobny w ogrodzie trzeba mieć niezły sprzęt, bo okrutnie ciężkie są…

  3. Krysiu, dzięki za mnóstwo ciekawych informacji. Koło Skweru Małkowskich przejeżdżałam codziennie… wróciłam myślą do lat minionych…
    Lubię kamienie, duże i małe i olbrzymie też. Wydaje mi się czasem, że mówią, opowiadają… Szczególnie te w Dunajcu 🙂

  4. Krysiu
    Garść cennych informacji zamieściłaś:)
    Przyglądam się zawsze kamieniom ciekawych podczas podróżowania. Ale to było dawno temu, ech…tęsknię.
    Pozdrawiam slonecznie, uśmiech serdeczny dołączam:)

  5. Wspaniałe głazy. Potężne twory natury. Tajemnicze… Nic dziwnego, że narosło wokół nich wiele legend i niesamowitych opowieści. ‘Czarcie głazy’- to określenie najbardziej mi się podoba:-)
    Pozdrawiam cieplutko:-)

  6. Całkiem spore i trochę mniejsze głazy były używane do oznaczania specjalnych miejsc pochówku, znanych obecnie pod nazwą “Kręgi kamienne”! Niedaleko mnie takie miejsce jest w Odrach i w Leśnie. Najbardziej znane i największe jest w Wąsiorach.

    1. Słyszałam o tych kręgach kamiennych w Polsce. Podobno badania archeologiczne wykazały, że to cmentarzysko składające się z grobowców rodzinnych – z I i II w. n.e. W sumie mało znamy historii powstania tych kręgów. Pozdrawiam

    1. One czasami wychodzą z ziemi. Wszystko przez mróz, ruchy skorupy ziemskiej, ale również przez prace polowe. Kamienie wędrują ku powierzchni Ziemi od dołu. Pozdrawiam

  7. Słyszałam o tych czarcich kamieniach. Jest taka skała na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego w Beskidzie Sądeckim w paśmie Jaworzyny Krynickiej. Mam nadzieję że się nie pomyliłam. Ah te diabliska i ta ich moc. Ściskam Cię mocno Krysiu

Dodaj komentarz