Z wiatrem czy pod wiatr, czy jest inny wybór….

Obraz olejny 25×19 cm

Kto sieje wiatr, zbiera burzę.

Co z wiatrem przyszło, to z wiatrem uleci.

Przeminęło z wiatrem.


  • przysłowia polskie

————————————————————————————————————-

Bóg słowiański odpowiedzialny za wiatr to STRZYBÓG.

Bóg ten pojawiał się w wierzeniach Słowian wschodnich, gdzie powszechnie kojarzony był z wiatrem. 

Dawcą deszczu u Słowian był PERUN – pan słowiańskiego panteonu, gromowładny bóg.

Sam deszcz to jednak za mało, by zapewnić człowiekowi obfitość plonów, gdyż ktoś powinien zadbać także o to, by chmury deszczowe zaprowadzić we właściwe miejsce na świecie.

Do tego zadania właściwym narzędziem wydaje się wiatr, który w wierzeniach Słowian również ma swojego boskiego operatora – STRZYBOGA.

Językoznawcy długo starali się ustalić etymologię nazwy STRZYBOGA.

Drugi człon nazwy tego bóstwa jest oczywisty.

Pierwszy człon strzy- / stri-, którego znaczenie wyprowadzano od języków rozmaitych ludów. Najczęściej łączono go z prasłowiańskimi rdzeniami *ser-*ster-, które oznaczały „ciec”, „biec”, „przemieszczać się”, co uzasadniałoby skojarzenie STRZYBOGA z wiatrem.

STRZYBÓG często był łączony z rozdawaniem bogactw.


Jeśliby szukać dla STRZYBOGA kontekstu wierzeniowego, to najłatwiej łączyć go z powszechnym wśród ludów Europy środkowej zjawisk atmosferycznych. Wśród tych ludów wiatry szkodliwe bądź pożyteczne zawsze wciągane były w religijny kontekst. Serbski wiatr południowy ma nazwę coravac, co znaczy tyle co „Jednooki”, zaś bułgarski wiatr tbmićarin niesie ciemność i oślepia.

Groźne wichry powietrzne budziły ludzki lęk, zwłaszcza że w wietrze przejawiać mogła się dusza istoty potępionej (otrutych, topielców lub wisielców).

Gdzieniegdzie wierzono w to, że dusze te toczą ze sobą niekończącą się wojnę, której skutkiem ubocznym są głośne podmuchy wiatrów. Słowiańskim odpowiednikiem takiej wiary są słynni PŁANETNICY, których można traktować jako demonicznych pomocników STRZYBOGA.

PŁANETNICK czyli CHMURNIK.

PŁANETNIK, CHMURNIK lub POŚWIST, tymi imionami określano demona z wierzeń słowiańskich odpowiedzialnego za stan pogodowy. Praca płanetnika (staropolskie „płaneta” oznacza „chmura”) polegała na przemieszczaniu chmur po niebie za pomocą potężnych lin i siły własnych barków.

Ponadto PŁANETNIK  napełniał owe chmury deszczem lub gradem i opróżniał je nad wybranym miejscem. Punkt na który CHMURNIK opróżni chmury był wybierany przez niego na podstawie sympatii i relacji z miejscowymi mieszkańcami. Na porządku dziennym bywały sytuacje, gdy PŁANETNIK niszczył pola uprawne (np. za pomocą gradu) w znienawidzonych przez niego wsiach, lub przeciwnie – bronił zaprzyjaźnionych rolników przed negatywnie nastawionymi poświstami (poświstem zwano demona osuszającego pola). PŁANETNIKAMI zazwyczaj stawali się ludzie zmarli nagle lub popełnili samobójstwo (z reguły topielcy  lub wisielcy). CHMURNIK to wybraniec, był przecież obdarzony mocą kontrolowania pogody.

Pomyślałam W i a t r , na pewno musi przynosić różne emocje, nastroje i zmiany. A co myślicie o jego działaniu, bo słowianie uważali wiatr za potrzebny wręcz konieczny do życia.

34 myśli na temat “Z wiatrem czy pod wiatr, czy jest inny wybór….

  1. Silnego wiatru z deszczem w dodatku nie lubię, boje się, gdyż kiedyś silny podmuch przewrócił mnie. Niebezpieczny bywa w górach.
    W dawnych wierzeniach znajdziemy wytłumaczenie na wszystko . Moja babcia często przywoływała ludowe powiedzenia na różne okazje:
    – gdy padał śnieg – anioły poduchy trzepały
    – gdy grzmiało – anioły meble przestawiały
    – gdy lało – anioły ogrody niebiańskie podlewały
    Wiatr jest potrzebny, co widać po smogu, po prostu oczyszcza, przynosi zmiany pogody, paradoksalnie czekamy na wiatr latem, gdy sporadycznie wieje…

  2. Problem w tym że praktycznie nie ma relacji pisanych – więc wszystko co wiemy na temat wierzeń słowiańskich to kalki wierzeń germańskich, umajone importami z Grecji i Rzymu.
    Owszem raczej na pewno były to wierzenia animistyczne, bliższe szamanizmu niż systemu religijnego na miarę basenu morza Śródziemnego. I w zasadzie nic więcej nie wiemy, domyślamy się bazując na słowach, toponimach, wierzeniach bałkańskich, sagach nordyckich… na czymkolwiek. Ale to mniemaniologia.

  3. Ponieważ jestem zbyt racjonalny, żadne mity i baśnie o bogach wiatru mnie nie przekonują. Prozaiczna różnica temperatur i ciśnień. Inna sprawa, że pełzające po nieboskłonie chmury, czy targane wiatrem drzewa, robią wrażenie.
    Pytanie chyba źle postawione 😉 Nie widzę „konieczności” wiatru, on jest i tyle. A że przy okazji sprzyja ludziom, nawet jeśli coś zniszczy, to już inna sprawa.

  4. Lubię wiatr. Lubię słuchać ‘śpiewanych’ przez niego pieśni…
    No i tak wspaniale przegania krakowski smog;-)
    Pozdrawiam serdecznie!

  5. Niestety nie jestem z pogoda “za pan brat”.Wiatr choć bardzo potrzebny przyrodzie, to nie zawsze przychylny jest człowiekowi. Twój obraz bardzo mi się, a opowieść o Strzybogu i Chmurniku szalenie interesująca. Pozdrawiam serdecznie.

  6. Ha ha ha !!! Śmieszne były te pradawne wierzenia Słowian. Teraz o pogodzie dowiadujemy się z prognozy pogody w sieci i tv. Stamtąd również mamy informacje potwierdzone naukowo, że nadchodzi front atmosferyczny ze wschodu czy zachodu i nikt nie pomyśli nawet o jakimś Strzybogu czy Płanetniku.
    Osobiście nie lubię wiatru. Wiem, że gdy wieje to jest to zapowiedź dużej zmiany pogody.
    Pozdrawiam serdecznie Krysiu 🙂

  7. U Ciebie wieje wiatr silny bardzo, lecz kolorowy i nie niosący w sobie niczego złowieszczego. To przyjazny wiat, miły i potrzebny 🙂
    Wierzenia Słowian coraz częściej inspirują ludzi, są coraz lepiej znane, bardziej popularne, w końcu dotyczą naszych przodków, więc dobrze, że tak się dzieje. Cykl Katarzyny Bereniki Miszczuk trochę prowokuje do myśli o Słowianach, przynajmniej ja tak miałam i mnie się podobały kolejne części.
    Pozdrawiam 🙂

  8. Lubię lekki wietrzyk w lecie, nie przeszkadzają mi mocne wiatry, o ile nie łamìą drzew! A najbardziej lubię łezką bryzę na jeziorze!
    Pozdrawiam! 😀

  9. Te wszystkie postacie zaludniają karty serii książek Katarzyny B. Miszczuk “Kwiat paproci” 🙂 Wiatr zabiera, co niepotrzebne, tak czuję i często rzucam na wiatr np. wyczesany kosmyk włosów, żeby razem z nim odleciały moje zmartwienia . Wyczytałam w książce, że w medycynie chińskiej wiatr stanowi najważniejszy zewnętrzny czynnik patogenny, ponieważ jako jedyny jest w stanie samodzielnie wnikać w powierzchnię ciała i wywoływać choroby. Dlatego zazwyczaj rezygnuje z długich spacerów, kiedy mocno wieje.

  10. Wiatry, deszcze, burze pamiętam szczególnie z dzieciństwa.
    Niektóre groźne, inne przyjemne.
    Lubiłam ciapać się w kałużach, strumykach boso, chodzić po mokrej trawie:)
    Ciekawe obrazy wybrałaś:)
    Serdeczności zostawiam na miły nowy tydzień:)
    Dziękuję kochana za odwiedziny na moim blogu, życzliwość i miłe słowa:)
    Dziś odwiedził mnie Wnusio z rodzicami, byłam przeszczęśliwa:):):)

  11. Ostatnio u mnie ten wiatr rozochocił się na dobre. Mam wrażenie, że jest dużo groźniejszy, niż kiedyś burze. Pogoda pokazuje nam swoją siłę od czasu do czasu, by przypomnieć, że jako ludzie nie mamy władzy nad wszystkim. I lepiej mieć pokorę wobec natury.

  12. Lubię deszcz, o czym kilkakrotnie pisałam na moim blogu 🙂 Motyw deszczu przewija sie jakoś wokól mnie… I wiatr kocham. Lubię, bo wtedy moje włosy krążą wokół głowy i tak osobliwie pieszczą skórę, zawijają sie wokól rzęs…
    Piękny obrazek w nagłówku i inne także…

  13. Boję się wiatru o wielkiej mocy. Zawsze z trwogą oglądam swoje domostwo. Jeden z psów musi mieszkać na dworze. To o nim myślę wtedy, gdy wieją silne wiatry….

  14. Obraz bardzo “lekki”, wręcz delikatny.
    Kolory bajeczne, optymistyczne, niosące ze sobą nadzieję, ale też burzliwe zmiany.
    Patrząc na niego czuję oddziaływanie żywiołu, sam moment pochylenia drzewa wybrany po mistrzowsku.

    Mistrz!

  15. Pięknie u Ciebie, kolorystyka obrazu bardzo ciepła sprawia, że chce się wtopić w krajobraz.
    Pozdrawiam cieplutko:-)

  16. Obraz przepiękny Krysiu. Szacuneczek. Lubię patrzeć na twoje obrazy. Tyle w nich ciepła i harmonii. Ciekawe są również te opowieści o wietrze i interesujące nazwy w słowiańskiej mitologii. Ja nie przepadam za wichurami. Kiedyś tak wiało na Babiej. To była śnieżyca z okropnym wietrzyskiem. Myślałam, że mnie zwieje.

    Pozdrawiam

Pozostaw odpowiedź Pola Anuluj pisanie odpowiedzi